Autor:
Anna, Białystok
„Mroczna żądza” to kolejna po książka z serii „Władcy Podziemi”, zdecydowanie bliższa części pierwszej choć lepsza od niej, niestety nie dorastająca do części drugiej. Po raz kolejny stykamy się z nieśmiertelnym wojownikiem i jego miłością. Tym razem jest to lubiący się okaleczać Reyes, połączony z Demonem Bólu. Swoją drogą Showalter nie boi się rudnych wyzwań. Teoretycznie czy może nam się podobać mężczyzna, który znajduje przyjemność w samo okaleczaniu się, jak to robi Reyes? Może, o ile książka jest dobrze napisana. A tak w przypadku „Mrocznej żądzy jest”. Po raz kolejny autorka serwuje nam świetną fabułę, niezwykłych bohaterów, szkoda tylko, że język został nieco uładzony przez tłumacza. W tej części mamy już do czynienia z tradycyjnym schematem, to mężczyzna zabiega o kobietę. Romans tradycyjny w pełnym słowa tego znaczeniu. Przed przeczytaniem tej książki, dobrze jest zapoznać się z poprzednimi tomami, bo historia Reyesa i Daniki zaczyna się w „Mrocznym ogniu” a kontynuowana jest w „Mrocznej więzi”, i choć nawet osoba, która poprzednich części nie czytał powinna się połapać w ich związku, to jednak przyjemniej jest wiedzieć co się działo wcześniej, bo to rzuca światło na parę spraw. Wracając jednak do samych bohaterów, o Reyesie już pisałam, że to nieśmiertleny połączony z Demonem Bólu, znajdujący rozkosz w zadawaniu go sobie, mroczny, tajemniczy, muszący wybierać między przyjacielem a kobietą, zresztą w tym tomie nie on jeden stanie przed takim wyborem. Danika, zwykła ale tylko do czasu ludzka dziewczyna, nie wiadomo dlaczego wplątana w zatargi Nieśmiertelnych, Bogów i Tytanów, przez króla tych ostatnich skazana na śmierć. Nienawidząca Nieśmiertelnych Władców Podziemia, obawiająca się ich w jednocześnie zafascynowana w jakiś sposób jednym z nich Reyesem. Zapewne dla nikogo nie będzie tajemnicą, że jakimś cudem (cud ten w powieści będzie bardzo dobrze umotywowany) tych dwoje będzie razem, ale za nim do tego dojdzie, minie sporo czasu, i przelane zostanie sporo krwi, zostanie rozwiązanych parę zagadek, na miejsce których pojawią się kolejne. A Reyes podobnie jak inni bohaterowie tego cyklu zrozumie czym jest poświecenie, choć akurat w tym tomie to nie główni bohaterowie skazani zostaną na największe poświęcenie.
Niesamowicie podoba mi się ten świat stworzony przez Showalter, mroczny, okrutny, pełen tajemnic. Świat, w którym za wszystko trzeba płacić i dokonywać wyborów pomiędzy równorzędnymi wartościami. Bo dzięki temu sprawia wrażenie prawdziwego. To jak pisarka potraktował Mitologię, jak wykorzystała opisanych tam bogów, tytanów i herosów na potrzeby swej książki to coś naprawdę godnego uwagi. Czytając kolejne tomy tego cyklu mam ochotę powiedzieć, że ci mieszkańcy Olimpu właśnie tacy byli, podli, okrutni, dbający o sobie, ludzcy. Mam nadzieję, że Wydawnictwo nie pozbawi mnie i wielu innych osób przyjemności obcowania z tym światem i wyda kolejne tomy „Władców Podziemi”, bo zżera mnie ciekawość o losy Sabina, Parysa, Torina, Cameo i innych.