No i zakończyła się kolejna wspaniała trylogia pióra Sherryl Woods...:) Muszę się szczerze przyznać, że bardzo zaprzyjaźniłam się z rodzeństwem Spencerów i ich wspaniałym, acz nieco za bardzo wścibskim, tatusiem. Ta część zakończyła wszystkie rozpoczęte wątki w poprzednich częściach i stanowi wspaniałe dopełnienie całości. Tutaj dodatkowo mamy niezły kryminał, który raczej zadowoli gusta wybrednych czytelników tej dziedziny. Ja przynajmniej bawiłam się świetnie i mam nadzieję za jakiś czas powrócić do miasteczka nad Potomakiem, by to, co dobre tak szybko się nie skończyło...:)