Thriller / Sensacja / Kryminał
Osiem minut
29,99 zł
38,99
KUP TERAZ

Osiem minut

Darren O`Sullivan
brak opinii
Liczba stron: 336
ISBN: 9788327637437
Premiera: 2018-07-11
Tłumaczenie: Katarzyna Ciążyńska
Opracowanie graficzne okładki: Emotion Media

Chris obiecał żonie, że wkrótce do niej dołączy. Wszystko dokładnie zaplanował, starannie wybrał czas i miejsce. Osiem minut przed przyjazdem pociągu stanął przy krawędzi peronu.

Sarah nie od razu zdaje sobie sprawę, że uratowała samobójcę. Powinna pójść swoją drogą, ale czuje się odpowiedzialna za mężczyznę, któremu ból i desperacja odebrały chęć do życia. Małomówny i tajemniczy Chris coraz bardziej ją intryguje, powoli staje się jej obsesją. Chociaż on wyraźnie jej unika, Sarah zaczyna go śledzić, a potem odwiedzać w domu. Dąży do zacieśnienia znajomości, nie wie, że byłoby lepiej, gdyby niektóre sekrety na zawsze pozostały nieodkryte. Nie wie też, że wkroczyła na śmiertelnie niebezpieczną ścieżkę.

Dwie minuty

 

Patrząc przed siebie, Chris zastanowił się, jak zareagowałaby ta kobieta, gdyby spełnił swój zamiar. Czy to zrujnowałoby jej życie? Należało się tego spodziewać, ale myśl, że miałby wszystko zaplanować od nowa, była zbyt nieznośna. Musi się trzymać swojego planu. Nie czuł się na siłach zrobić tego w żaden inny sposób. A zatem musi jej się jakoś pozbyć. Odwrócił się i spojrzał po raz kolejny na szczupłą ciemnowłosą kobietę, która się na niego gapiła, jakby czekała na odpowiedź. Czyżby zadała mu jakieś pytanie?

– Hm?

– Pytałam, czy czeka pan na pociąg do Londynu? – powtórzyła i zaciągnęła się papierosem.

– Nie.

– Czyli na ten do Cambridge, jak ja?

Po miesiącach przygotowań wiedział, że pociąg do Cambridge miał przyjechać dopiero za godzinę. Za to jego pociąg za chwilę, a potem osobowy do Londynu, zwykle z sześcioma tłukącymi się po torach wagonami, a dopiero później ten do Cambridge. Miał ochotę na nią nawrzeszczeć, że przyszła tak wcześnie.

– Wie pani, że pociąg do Cambridge będzie dopiero za godzinę?

– Wiem.

– Na rogu jest pub. Chyba pani zmarzła. Czemu pani tam nie zaczeka?

– No bo tam chcą, żeby pan coś kupił – powiedziała, po czym dodała szczerze i z zażenowaniem: – Dopiero w przyszłym tygodniu dostaję pensję.

Chwycił się tej jedynej może szansy. Jeżeli namówi ją, by poszła się czegoś napić, zostanie sam.

– Pozwoli pani, że pani coś postawię? – spytał łagodniej niż przedtem. – To znaczy zapłacę za pani drinka.

– Słucham?

– Proszę pozwolić, żebym postawił pani drinka.

– Co? Nie, dziękuję.

– Nie pójdę tam z panią. Nie o to chodzi. Po prostu widzę, że pani zmarzła. Chętnie za panią zapłacę, a pani nie będzie musiała tu tak długo siedzieć.

– Naprawdę?

– Tak.

– To bardzo miło z pana strony – powiedziała powoli, wyraźnie zastanawiając się, czy skorzystać z jego propozycji. Patrzyła mu w oczy, starając się odgadnąć, gdzie jest haczyk.

Chris przeniósł spojrzenie na jej dłoń z palącym się papierosem.

– Zabiją panią – oznajmił, zauważając ironię sytuacji, i zobaczył, że kobieta przydeptała papierosa butem.

– Nie mogę przyjąć pańskiej oferty, ale dziękuję.

– To tylko piątka. – Pokazał jej banknot.

– Niewiele osób zachowałoby się tak hojnie.

– Proszę. Niech pani to weźmie i rozgrzeje się. Wieczór taki zimny.

– To prawda. A panu nie jest zimno?

– Trochę.

– Czemu nie ma pan płaszcza?

– A pani?

– To długa historia.

Opuściła wzrok na swoje stopy. Widział, że chciała o coś spytać, ale zrezygnowała, by nie wprawiać go w zakłopotanie.

– Żeby być blisko – powiedział tylko gwoli wyjaśniania i natychmiast pożałował tych słów.

– Słucham?

– Nic takiego, nieważne.

– Dobrze się pan czuje?

Chris otworzył usta, żeby jej odpowiedzieć, a jednak milczał. Zauważyła to. Teraz wiedziała, że nie jest z nim tak dobrze, a nawet wręcz przeciwnie.

– Chce pan porozmawiać?

– Nie, i pani też nie powinna. Nie zna mnie pani. Mogę być złodziejem czy jeszcze gorzej.

– Przemknęło mi to przez myśl. Ale wiem, że pan nie jest taki.

– Skąd może pani wiedzieć, jakim jestem człowiekiem?

– Nie wiem, to instynkt.

Widziała, że w jednej chwili opadło z niego napięcie. Jej życzliwe słowa odniosły zamierzony skutek. Przez moment patrzył jej w oczy, w myśli przetwarzał tę sytuację. Było coś takiego w sposobie, w jaki go postrzegała, co wytrącało go z równowagi. Przypominało mu, że kiedyś podobnie postrzegał świat. Jako dobry i pełen nadziei. Chwycił palcami grzbiet nosa, potarł kąciki oczu. Słowa znowu wymknęły mu się z ust, nim je zatrzymał:

– To był ciężki dzień.

Spojrzał w górę na zegar.

 

Dziewięćdziesiąt sekund

 

– Ja też miałam ciężki dzień. Mój chłopak, to znaczy mój były… Wie pan, jak to jest.

Gdy odwrócił się w stronę torów, głos kobiety przycichł. Jego myśli krążyły jak szalone, jakby tonął. To miała być cicha i spokojna chwila. Miał być tu sam na sam z własnymi myślami, spojrzeć wstecz na swoje krótkie trzydziestoczteroletnie życie aż do momentu, gdy patrzył na śmierć Julii, a potem na dziesięć kolejnych długich miesięcy.

Chciał to oglądać w serii retrospekcji, zatrzymując się przy wzlotach i upadkach. Chciał wrócić myślą do pierwszej jazdy na rowerze i długich letnich miesięcy, którymi cieszył się w dzieciństwie, i uśmiechu ojca, kiedy rozmawiał z matką, i tego potwornego dnia, gdy ojciec zmarł, i do pogrzebu ojca w piękny letni poranek. Do swojego pierwszego pocałunku, kiedy był niezdarnym i nieśmiałym nastolatkiem, a następnie do tej chwili, gdy lata później poznał Julię i zakochał się w niej, w jej chrapaniu i w tym, jak z niego żartowała, że powoli zaczyna siwieć, a zaraz potem go całowała i mówiła, że lubi srebrne lisy. Do ich wakacji i przygód, i do tego, jak dobrze i czule się traktowali. Do ich planów na przyszłość.

Pragnął też, z pełną świadomością, że to bolesne, pomyśleć o tamtej nocy.

Tymczasem panikował, a jego umysł bezskutecznie szukał rozwiązania. Po raz pierwszy odkąd postanowił, co musi zrobić, nie wiedział, jak to rozegra. Aż do tego momentu wszystko było jasne: musi czekać do piątego maja, rocznicy ich ślubu, daty, do której przywiązywała taką wagę. Musi znaleźć dyskretne miejsce, gdzie nie wyrządzi nikomu wielkiej szkody. Musi cicho opuścić ten padół i znów połączyć się z żoną.

Nieważne, że będzie cierpiał, nieważne, czy stanie się to szybko, czy powoli. Nie chciał swoją śmiercią zranić innej osoby. A ponieważ nie mógł z tym dłużej czekać, dziewczyna musi odejść. Ponownie się do niej odwrócił i zobaczył, że nadal na niego patrzy. Czy znów coś powiedziała?

– Słucham? – mruknął Chris.

– Mówiłam panu, czemu tu siedzę. – Czekała na jego odpowiedź, ale milczał. – Tak czy owak, wykorzystał mnie, i jeśli mam być szczera, wiem o tym od dawna, tylko nie chciałam przyznać się do tego. Czasem chyba po prostu się nie układa i tyle, prawda? – I znów czekała na jego reakcję, ale on dalej milczał, tylko pochylił głowę. – Widziałam, jak pan całował zdjęcie.

– Nie pani interes – rzucił, włączając znów czujność.

– Przepraszam, ma pan rację. Nie powinnam się wtrącać w cudze sprawy.

Patrzył, jak podciągnęła chustkę na brodę, żeby się osłonić przed zimnym wiatrem, który omiatał peron.

 

Sześćdziesiąt sekund

 

Chris zapomniał o zimnie, ale zwrócił uwagę na to, że gesty młodej kobiety przypominały mu trochę sposób, w jaki Julia zasłaniała twarz w chwili zażenowania czy wstydu. Kolejne wspomnienie dopraszało się jego uwagi, jedno spośród miliona krążących w jego głowie, niezdolnych do tego, by spokojnie osiąść, podobnie jak stado ptaków, które szuka pokarmu w morskich falach. Pochwycił więc to najbliższe, a kiedy już trafiło we właściwe miejsce, przekonał się, że to jedna z jego ulubionych chwil.

Leżał w łóżku, a obok leżała Julia zwrócona do niego twarzą, mała lampka nocna rzucała cienie na jej delikatne rysy. To była ich pierwsza wspólna noc, która zaczęła się na tym właśnie dworcu. Oboje byli zdenerwowani i lekko podchmieleni po kolacji, którą urządziła jej matka. Wciąż nie mógł uwierzyć, że zdobył się na odwagę, by tam pójść, ale zgadywał, że tym właśnie była dla niego Julia: uosobieniem odwagi.

Leżeli w jego łóżku, w bieliźnie, a kiedy na siebie nie zerkali i nie chichotali nerwowo, całowali się namiętnie, a jej ciche jęki i ciężki oddech sprawiały, że cały był rozpalony, jakby nagle znalazł się w nadzwyczajnym letnim upale. Tętno miał tak przyśpieszone, że w pewnym momencie przestraszył się, że serce mu eksploduje i umrze tam, w tamtej chwili.

Pamiętał, jak w nią wszedł, patrząc jej głęboko w oczy, i jak szybko wszystko się skończyło. Szczytowali jednocześnie, więc Chris nie miał pojęcia, kiedy zaczął się jego orgazm, a kiedy jej się skończył. Myślał o tym, jak później się śmiała i skrywała twarz z zażenowania, że była taka głośna, i widział tylko jej śmiejące się oczy. Pamiętał, co wtedy pomyślał. Że nic więcej się nie liczy.

Kobieta w kardiganie w dalszym ciągu nie spuszczała z niego wzroku. Czy znów się do niego odzywała? Dlaczego to robiła?

– Zastanawiałam się, czemu chciał mi pan postawić drinka, to wszystko.

– Już mówiłem, wygląda pani na zziębniętą.

– No dobrze, ale co pana to obchodzi?

– Po prostu obchodzi.

 

Gdy wzięłam głęboki oddech, poczułam w brzuchu ból, nie wiadomo skąd i dlaczego.

– Myślałam, że nie ma już na świecie życzliwych ludzi.

– Bo pewnie nie ma.

– A tu nagle kompletnie obcy człowiek chce mi postawić coś do picia, żebym się rozgrzała. To naprawdę niezwykłe.

– Niech pani sobie za dużo nie wyobraża, to nic wielkiego. Zaproponowałem, żeby poszła pani się czegoś napić, ponieważ, jeśli już musi pani wiedzieć, chcę zostać sam.

– Jasne. – Nabrałam powietrza w płuca. Zamierzałam skłonić go do mówienia. Choć chciał być sam, wiedziałam, że nie wolno mi go zostawić. Zaczynało do mnie docierać, że emocje tego mężczyzny są związane z nieodwzajemnioną miłością. Podobnie jak moje, ale ja miałam siostrę, z którą mogłam o tym porozmawiać i na której ramieniu mogłam się wypłakać. Nie wiem czemu, ale odnosiłam wrażenie, że on nikogo nie ma.

– Zostawiła pana?

– Co?

– Ta dziewczyna ze zdjęcia.

– Proszę wziąć pieniądze.

Postanowiłam go ignorować. Nigdy nie spotkałam mężczyzny, który szczerze ceniłby miłość. Pomimo jego niechęci do rozmowy wiedziałam, że muszę tam zostać. Wiedziałam, że jeśli nakłonię go do zwierzeń, poczuje się lepiej. Egoistycznie przeczuwałam, że mnie też to pomoże.

– Jest szansa, że ona wróci?

 

Chris wrócił myślą do chwili, gdy się żegnał z Julią, kiedy już leżała w ziemi.

– Widać, że pan ją kocha.

– Tak.

Nie wiedział, jak to się stało, ale upór nieznajomej przebił się przez jego mur. Co prawda była to tylko wąska szczelina, a jednak zdołała się przez nią przecisnąć.

– Chciałabym, żeby ktoś mnie tak kochał.

Chris na nią spojrzał i zobaczył, że jej cierpienie jest bliskie jego cierpieniu. Chociaż nie było tak przemożne. Wiedział, że nigdy nikogo nie pokocha tak jak kochał Julię. I że nigdy przez nikogo nie będzie tak kochany jak przez nią. Ale ta kobieta, kobieta z peronu, miała przed sobą przyszłość.

– Znajdzie się taki ktoś.

Przerwała kontakt wzrokowy, leciutko się uśmiechnęła. Poczuł, że w innych okolicznościach dobrze by im się rozmawiało. Ale zegar tykał. Powinna stąd odejść. Zatkał szparę, przez którą się przecisnęła. Znów otaczał go solidny mur.

– Szczęściara z niej.

– Przepraszam, nie chcę być niegrzeczny, ale muszę zostać sam. Byłaby pani tak miła i poszła na kawę? Nalegam.

Przeniósł wzrok z kobiety na zegar i z powrotem, a jego nagła gwałtowność chyba ją przestraszyła.

 

Czterdzieści pięć sekund

 

– Przepraszam – powtórzył łagodniej. – Chcę zostać sam i naprawdę nie mam ochoty z nikim rozmawiać. To bardzo miło z pani strony, że pani się o mnie niepokoi, ale chciałbym, żeby pani sobie poszła, okej?

– Okej – odparła. – Przepraszam.

– Proszę się czegoś napić. – Podniósł wzrok, wyciągając rękę z banknotem pięciofuntowym.

 

Trzydzieści pięć sekund

 

Z oddali do jego uszu dobiegło ciche dudnienie. Pociąg się zbliżał.

– Proszę.

 

Wstałam z ławki i podeszłam do niego trochę zbyt blisko. Wzięłam od niego pieniądze. Gdy moja dłoń mimowolnie musnęła jego rękę, znów to poczułam. Nie potrafię tego nazwać, no, coś jakby pewien rodzaj przyciągania do nieznajomego mężczyzny. Kiedy na niego spojrzałam, w jego oczach dojrzałam strach, i zaczęłam się zastanawiać, czego może się bać. Byłam przekonana, że jeśli się oddalę, stanie się coś strasznego. Pewnie z powodu jego desperacji, by się mnie pozbyć, której towarzyszył łoskot zbliżającego się pociągu. Przypuszczalnie przesadzałam, zachowywałam się, jakbyśmy byli bohaterami jakiegoś filmu, choć naprawdę wyglądało na to, że mężczyzna zamierza zrobić coś głupiego. Znów niemal błagał mnie, żebym sobie poszła, tym razem gwałtowniej. Trochę mnie nawet przestraszył. Nie wiedziałam, co robić. Zawahałam się, niezdolna do podjęcia decyzji. Po raz kolejny zaczął prosić, nawet zrobił krok w moją stronę, a ja cofnęłam się. Bałam się, że jeśli będę się opierała, zmusi mnie do odejścia nie tylko słowami, a ja nie chciałam go tam zostawić. Pociąg dudnił coraz głośniej, a mężczyzna przeniósł spojrzenie na tory. Nie mając pojęcia, jak postąpić, zaczęłam się wycofywać. I wtedy on stanął twarzą do nadjeżdżającego pociągu.

 

Dwadzieścia pięć sekund

 

Pomyślałam o wszystkich tych sytuacjach w moim życiu, kiedy pozostałam bierna. Nie zareagowałam, gdy moi rodzice się rozstali. Nie zareagowałam, kiedy John zdradził mnie po raz pierwszy. Nie reagowałam, kiedy na moim rachunku bankowym tak często brakowało pieniędzy. Wciąż nie wiem czemu, ale wiedziałam, że teraz coś zrobię. Odwróciwszy się, popatrzyłam na mężczyznę w mokrej koszuli i na bosaka. Mężczyznę, który przywodził mi na myśl bohaterów starych filmów. Stał ze wzrokiem wbitym w tory biegnące jakiś metr niżej.

– Proszę pana, nie znam pana ani pan mnie nie zna – zaczęłam, zbierając się na odwagę, zaszokowana, że jakieś słowa płyną z moich ust. – Ale zdaje mi się, że oboje powinniśmy zacząć od nowa. Bo ja na pewno. Myślę, że nam obojgu przydałaby się jakaś pomoc. Mógłby pan ze mną pójść? Czemu nie mielibyśmy pójść na tę kawę… razem?

 

Chris miał ochotę krzyczeć. Chciał potrząsnąć tą durną kobietą, która źle odczytała jego intencje. Nie był uprzejmy. Nie był miły. Nie okazywał jej empatii. Nie był dżentelmenem. Chciał po prostu mieć pieprzony święty spokój, zanim z tym wszystkim skończy, ale ta namolna baba się nie poddawała.

– Nigdy nie spotkałam nikogo, kto by zaproponował, że postawi mi kawę, tak jak pan, nie oczekując niczego w zamian. Nigdy. Naprawdę jest pan dobrym człowiekiem, choć na świecie nie brakuje dupków i drani, a widzę, że coś pana dręczy, tak samo jak mnie. Proszę, żeby pan ze mną poszedł, bo każde z nas potrzebuje kogoś życzliwego, jakiejś przyjaznej osoby, z którą można porozmawiać choćby przez chwilę. – Jej oddech był płytki, spanikowany, chrypliwy, z trudem łapała powietrze, żeby wypowiedzieć tych kilka słów, nie zdradzając swojego strachu. Strachu przed tym, czego jeszcze nie poznała.

– Nie zna mnie pani – odparł, po raz kolejny zerkając na zegar. – Wcale nie jestem dobrym człowiekiem. Mogłaby pani w końcu to zrozumieć i pójść na tę kawę?

– Nie!

– Dlaczego nie, do cholery?!

 

Dziesięć sekund

„Osiem minut” jako debiutancki thriller, wypadł całkiem nieźle, choć z pewnością autor powinien popracować nad pewnymi kwestiami. Nie mniej jednak, czyta się to dobrze, więc nikomu nie odradzam.

To książka do połknięcia na raz, choć w moim przypadku było kilka razów. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to debiut autora (a wiadomo, najtrudniejszy pierwszy raz) to uważam, że jest jak najbardziej udany. Ja nie mówię nie i chętnie sięgnę po inne książki OʹSullivana, chociażby z ciekawości.

Powieść O'Sullivana to udany debiut, który wykroczył poza ramy typowej powieści kryminalnej. To książka, która wymaga od czytelnika cierpliwości jednak nagrodą za nią jest zaskakujące zakończenie. To jedna z tych powieści, która wywołuje grymas zaskoczenia na ustach czytelnika, jedna z tych gdzie nie wszystko idzie zgodnie z planem a jej finał nie dla wszystkich jest szczęśliwy. "Osiem minut" to długo oczekiwana odmiana po tych wszystkich dziewczynach z pociągu, w pociągu i na pociągu. Autor postawił na psychologiczny aspekt powieści i zdecydowanie miało to dobry wpływ na jej klimat.

Książka do przeczytania w jeden, dwa dni. Czyta się ją łatwo, a poprzez pierwszoosobową narrację poznajemy lepiej bohaterów, ich odczucia. Być może zbyt wiele czytam podobnych powieści, bo szybko domyśliłam się zakończenia. Jest tu wykorzystany popularny motyw w literaturze, nie napiszę więcej, by nie zdradzić zbyt wiele z fabuły.

Myślę, że jest to książka dla osób zaczynających swoją przygodę z thrillerami. Będzie to wtedy zaskakująca lektura na wakacyjny wieczór.

Książkę czyta się szybko, narracja wciąga na tyle, że chcemy dowiedzieć się autorskiego zakończenia, mimo własnych domysłów i czytelniczej intuicji, która podpowiada nam, jak to wszystko się skończy. Lektura, choć poświęcona problematyce samobójstwa i zbrodni, sprawia przyjemność, ponieważ pozwala oderwać się od codziennych spraw. Jednocześnie daje możliwość spojrzenia na ciemną stronę ludzkiej psychiki, która za każdym razem potrafi nas zaskoczyć. 
Jeśli macie ochotę na ciekawą, debiutancką powieść, która odrobinę Was zaskoczy, polecam lekturę "Ośmiu minut"

Nie mniej jednak z dość dużym zainteresowaniem śledzi się rozwój wypadków zaproponowany przez O’Sullivana, a sama „zagadka” jest dość ciekawa, choć równocześnie dość przewidywalna, dlatego odradzam tę pozycję bardziej wymagającym czytelnikom thrillerów, tym bardziej, że ta powieść w 80% składa się z dramatu. Dopiero zakończenie przynosi oczekiwane elementy thrillera. A jednak są czytelnicy, którym mogę polecić tę powieść. Przede wszystkim ma ona szansę spodobać się miłośnikom nieskomplikowanych powieści psychologicznych. Inną grupą „docelową” mogą okazać się czytelnicy, którzy generalnie nie wymagają zbyt skomplikowanych fabuł, a jednak zależy im na tym, by książka ich wciągnęła (choć nie zabrała zbyt wiele czasu). „Osiem minut” to thriller, który szybko się czyta i dość szybko się o nim zapomina – nie można jednak powiedzieć, żeby czas spędzony z tą książką był stracony.

Książka momentami bywa dość przewidywalna, nie mrozi krwi w żyłach, nie bardzo też zaskakuje. Nie jest to lektura, którą przeczyta się na raz i od której nie można się oderwać. Jest to całkiem lekkie czytadło, które udowadnia, że niektórzy z nas mają dwie natury. Mało zaskakująca, ale przyjemnie można z nią spędzić dwa upalne popołudnia.

"Osiem minut" to dobry debiut powieściowy, ale o nierównym rytmie i dosyć przewidywalnej fabule. Depresja, samookaleczanie, planowanie samobójstwa, ataki furii to główne tematy poruszane w książce, ale zachowania bohaterów nie zawsze są wiarygodnie ukazane. Nie polecam książki osobom, które namiętnie czytają thrillery, bo nie zostanie zaspokojona ich potrzeba dreszczy na ciele, gryzienia palców z napięcia i tajemniczych zdarzeń. Jest to powieść dla osób lubiących powieści obyczajowe z domieszką lekkiego napięcia.

Powiem szczerze, że książka wciąga, aczkolwiek w pewnym momencie staje się dość przewidywalna. Widać, że debiutujący autor musi jeszcze popracować nad podkręcaniem napięcia i wprowadzaniem czytelnika w ślepe zaułki. Jednak z pewnością warto zwrócić na nazwisko O'Sullivan uwagę, ponieważ jestem przekonana, że ten autor jeszcze nas zaskoczy. 
 
Książkę polecam na letnie i jesienne wieczory, które nieuchronnie się zbliżają. Myślę, że spędzicie przy tym thrillerze dobry czas. Natomiast z pewnością nie jest to historia, do której się wraca.

" Osiem minut " to przeciętnie napisana książka, której zakończenie niestety przewidziałam już po niecałych 50 stronach. Jednak nie przeszkodziło mi to w dalszym czytaniu. Książka napisana przyjemnym językiem, który wciąga nas w fabułę. Czy to jest thriller ? No jak dla mnie raczej książka obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Jednak mimo wszystko czytało się ją przyjemnie i jeśli nie wymagacie dużo od tego gatunku książkowego to polecam przeczytać.

Ogólnie mówiąc, książka przypadła mi do gustu, szczególnie biorąc pod uwagę, że to debiut. Ani przez chwilę autor nie pozwolił mi tego odczuć. Ponadto sam pomysł na fabułę wydaje mi się być bardzo dobry i dość oryginalny, a na pewno trzymający w napięciu. Naprawdę czytałam tę książkę z zapartych tchem. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy Chrisa i czy uda mu się w końcu spotkać z żoną. Byłam również bardzo ciekawa jaką rolę w tym wszystkim odegra Sarah.

Książka, pomimo tego że to thriller, jest przepełniona emocjami. Ta pozycja po prostu tętni rozpaczą, tęsknotą, smutkiem i bezradnością. Na każdej stronie, w której prym wiedzie Chris, można znaleźć jego ból i cierpienie. Jednakże jest jedno „ale”. Emocje te nie były, jak dla mnie, dość autentyczne. Przy takich opisach się płacze, cierpi razem z bohaterem. Tego tutaj nie było i bardzo nad tym ubolewałam. Oprócz tego, książka, pod względem technicznym jest poprawna i składa się w logiczną całość. Zagwozdka, jaką prezentują nam autor nie jest zbyt skomplikowana, bez żadnych trudności domyśliłam się zakończenia, co u mnie rzadko się zdarza. Jednak pomimo kilku mankamentów uważam, że to dobry thriller i z pewnością umilił mi opalanie.

Podsumowując, „Osiem minut” to bardzo dobry, niewymagający thriller. Charakteryzuje go oryginalny pomysł na fabułę oraz trzymanie w napięciu, przez co od książki nie mogłam się oderwać.

Osiem minut to thriller psychologiczny z prawdziwego zdarzenia. Książka nie jest płytka, bezwartościowa, ale skłania do myślenia i pozostaje w głowie na długi, długi czas. Nie ma tutaj pozytywnych bohaterów, każdy ma swoje wady. Nie dla każdego ta historia kończy się pozytywnie, co w sumie przewidywałam. I chociaż, tak jak wspominałam na samym początku, mnie więcej wiedziałam kto przyczynił się do najgorszego z zapałem pochłaniałam kolejne strony, by rozwikłać wszystkie tajemnice - a tych mamy tutaj całe mnóstwo. 
Dlatego nie zniechęcajcie się negatywnymi opiniami na temat Osiem minut i dajcie książce jedną, jedyną szansę. Ja uważam, że warto. 

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ