Dla młodzieży
Everlife. Wieczne życie
29,99 zł
38,99
KUP TERAZ

Everlife. Wieczne życie

brak opinii
Liczba stron: 464
ISBN: 9788327637406
Premiera: 2018-07-20
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Opracowanie graficzne okładki: Emotion Media

W tym świecie umierasz po to, by zyskać nieśmiertelność

 

Siedemnastoletnia Ten Lockwood wybrała po śmierci życie w świecie rządzonym przez Trojkę – samozwańczych strażników sprawiedliwości i równości. Jej ugrupowanie od lat toczy wojnę z Miriadą, mroczną krainą, w której emocje zawsze biorą górę nad logiką.

Kiedy Ten poznaje Killiana, stronnika Miriady, powinna potraktować go jak wroga, odczuć pielęgnowaną od pokoleń nienawiść. Jednak miłość okazuje się silniejsza. Młodzi postanawiają połączyć siły, położyć kres wojnie i zjednoczyć obie krainy. Czeka ich droga pełna mroku i bólu, ale wiara, że odnajdą radość i światło, dodaje im sił.

 

Ostatnia część trylogii bestsellerowej autorki powieści dla młodzieży.

Gena Showalter

Autorka powieści znajdujących się na liście bestsellerów New York Times i USA Today. Jej ulubione gatunki literackie to paranormal, współczesny romans, a także opowiadania kierowane do młodych ludzi. Umiejętnie łączy zmysłowe opisy z wątkami sensacyjnymi, a przy tym daje ujście swemu poczuciu humoru. To sprawia, że od jej powieści trudno się oderwać. Pisała dla takich magazynów, jak „Cosmopolitan” i „Seventeen”, pracowała też dla MTV oraz wielu regionalnych i ogólnokrajowych programów newsowych. Powieść „Mroczna noc” ukazała się po raz pierwszy w USA w 2008 roku i została nominowana do Rita Awards 2009 w kategorii Paranormal Romance.

Podnoszę wzrok na niezłomnego Killiana Flynna. Serce wali mi w piersi. Każdy oddech napełnia mnie nadzieją, zdumieniem i… niepokojem.

Lada moment zmieni się nasz związek. Nie tylko on – WSZYSTKO ulegnie zmianie.
Opuściliśmy swoje krainy, by spotkać się w Krainie Żniw w rosyjskiej kryjówce w jaskini w górach Uralu. Stoimy naprzeciw siebie, trzymając się za ręce. Postrzępione skały stanowią doskonałe tło dla nieokiełznanego, porażającego piękna Killiana, oraz niezachwianej siły, jaką emanuje ten chłopak. Siły utrwalonej na polach najkrwawszych bitew.
On, tylko on jest wojownikiem, którego pragnę mieć u swego boku.
Killian Flynn i ja, Tenley Lockwood, znana jako Ten, zaprowadzimy pokój, mimo że nasze krainy toczą wojnę. Krok po kroku.
Chłonę go, chłonę tego, któremu zawierzam swą teraźniejszość – oraz przyszłość. Jego skóra ma niezwykły odcień, coś pomiędzy brązem a złotem, zaś włosy są czarne jak smoła. Ma gęste brwi i męski, spiczasty nos. Usta miękkie i pełne. Co za pokusa…
Jego trójkątną szczękę pokrywa cień zarostu. Pod koszulką i dżinsami Killian skrywa wspaniale umięśnione ciało pokryte tatuażami. Czaszki, gwiazdy, róże i inne formy, wszystkie połączone, składają się na rysunek w kształcie mapy. Widnieje ona zarówno na jego duchu, jak i na Skorupie, zewnętrznej powłoce stworzonej na obraz ducha. Jednak Killian nie zdradził mi, dokąd prowadzi.
Pewnego dnia to zrobi. Opowie mi wszystko. Oboje wszystko sobie wyznamy.
Przyciągają mnie i zniewalają jego oczy barwy przygaszonego złota upstrzone jaskrawoniebieskimi plamkami. Zawsze trącają właściwą strunę w moim wnętrzu, a wtedy rodzą się we mnie pieśni, jedne żywe i chaotyczne jak namiętność, inne łagodne i rozmarzone I nigdy nie dają mi spokoju.
Dziś słyszę uwodzącą melodię, od której JEDNOCZEŚNIE me ciało płonie i przechodzą chłodne dreszcze. To zrozumiałe. Jestem ogniem, on lodem, a mimo to pasujemy do siebie. Kiedy najbardziej docenia się ciepło ognia, jeśli nie w mroźny zimowy dzień?
Wiele nas dzieli, większość ludzi powiedziałaby, że zbyt wiele.
Akurat tyle, by wstrząsnęło światem.
Jestem dniem. On jest nocą.
Czerpię siłę ze Światła. On jest niepokonany w ciemności.
Lubię zasady, strukturę. Jemu służy chaos.
Uważam, że nasze najgorsze emocje nigdy nie powinny narzucać sposobów postępowania; powinniśmy pomagać innym, wybaczać im i dbać o nich. Emocje trwają przecież krótko i zmieniają się. Dlaczego mielibyśmy godzić się na to, by niszczyły nam życie? Z kolei on wierzy, że emocje powinny decydować o kształcie każdej sekundy każdego dnia naszego życia. Przejmowanie się innymi jest głupotą. Ci, którym dziś pomożesz, jutro wbiją ci nóż w plecy.
Moim zdaniem nasze teraźniejsze wybory decydują o tym, jak będzie wyglądała przyszłość. Według niego Los decyduje za nas.
Jestem trojkańskim Przewodnikiem, a on miriadzkim Robotnikiem. W naszej Krwi Życia płynie pielęgnowana od pokoleń nienawiść jednej rasy do drugiej. Powinniśmy być wrogami, lecz Killian jest miłością mojego Wiecznego Życia.
Choć różni, jesteśmy jednak tacy sami. Ukształtowała nas bolesna przeszłość, dodała nam sił. Trzymamy się mocno, ilekroć coś – lub ktoś – zagraża tym, których kochamy, oraz temu, co nam drogie. Nie bacząc na nic, walczymy za to, co uważamy za słuszne.
Jestem jednym z zaledwie dwóch Przewodników odpowiedzialnych za dostarczanie Światła Trojce. Powinnam zabić Killiana jako wroga. Zamiast tego zamierzam go poślubić.
Wzajemny pociąg nie zważa na stojące mu na drodze zobowiązania. Kocham i uwielbiam tego chłopaka i trzymam się go mocno (o tym już, zdaje się, wspominałam).
Powiedziałabym „tak”, nawet gdybym nim pogardzała; na szali leży bowiem znacznie więcej niż tylko nasze serca.
Łącząc swoje duchy, otworzymy furtkę do zjednoczenia obu krain i wypracowania pokoju, którego tak bardzo pragniemy. Razem wkroczymy do Miriady i zgładzimy Ambrozyna, Księcia Kruków, zdeprawowanego Drugiego Króla tej krainy.
Władca pozbawiony moralności odbiera ją całemu swemu ludowi.
Następnie Killian przejmie koronę oraz dowództwo i rozkaże armiom odwrót. Przyjmie przedstawioną niegdyś przez Trojkę propozycję rozejmu, o który Eron, Książę Gołębi, Drugi Król Trojki, zabiega od stuleci.
Nareszcie skończy się wojna.
Potem – a może przedtem; jeszcze nie ustaliliśmy kolejności – ocalimy biedne dusze uwięzione w Wielu Końcach, piekielnej dziedzinie związanej z Miriadą.
Do Wielu Końców trafiają Niezwerbowani po Pierwszej Śmierci. Żyją tam również potworne stworzenia mające jeden cel: zabić wszystkich. Polują na dusze i mordują je w przerażający sposób. Robią to po wielokroć, ponieważ gdy duch „ginie” w Wielu Końcach, powraca do życia, gotów na drugą, trzecią, czwartą… potyczkę z monstrami.
Cztery – symbol trwałości, porządku i sprawiedliwości. Solidna podstawa, cztery boki kwadratu. Cztery strony świata: północ, południe, wschód, zachód. Cztery pory roku: zima, wiosna, lato, jesień. Cztery wiatry, cztery fazy księżyca.
Skup się, Ten.
WIERZĘ, że duchy uwięzione w Wielu Końcach powracają do życia, ale jak na razie nie miałam okazji dowieść słuszności tej teorii.
Na tym nie koniec wątpliwości. W Wielu Końcach może przebywać Caroline, matka Killiana, oraz Marlowe, moja przyjaciółka. Caroline przed laty związała się z Miriadą, ale kilka dni po tym, jak tam trafiła, doświadczyła Drugiej Śmierci. Z kolei Marlowe zawarła pakt z Trojką, który unieważniła jej samobójcza śmierć. Różne osoby, różne strategie.
Miriada twierdzi, że w dniu śmierci duch Caroline spiął się z duchem nowo narodzonego dziecka, ale myślę, że to kłamstwo. Sądzę, że wszyscy Miriadczycy trafiają do Wielu Końców, tak jak Trojkanie przechodzą na Spoczynek.
Gdyby ludzie o tym wiedzieli, nie chcieliby się sprzymierzać z Miriadą. A tak fałsz i propaganda nakręcają interes.
MUSZĘ ocalić potępionych. Mogę to zrobić. Wiem, że mogę. Nie dlatego, że jestem wyjątkowa. Gdzieżby. Po prostu potrafię poruszać się po pełnym pułapek labiryncie Wielu Końców, umiem robić to lepiej niż ktokolwiek inny tylko dlatego, że byłam tam – i wróciłam.
Przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia.
– Mam nadzieję, że nie myślałaś o mnie. – Killian bierze mnie za rękę, podnosi dłoń do ust i całuje palce.
Czuję przyjemne mrowienie.
– Chyba żartujesz. Przy wielkim Killianie Flynnie dziewczyna może jedynie drżeć z podniecenia.
– Albo trząść się ze złości, prawda, Ten?
Kiwam głową z uśmiechem, mówiąc przy tym:
– No właśnie.
Pierścień na jego kciuku lśni w blasku ognia, ogrzewa moje serce. Po Drugiej Śmierci mojej babki Meredith dostałam po niej pamiątkę. Jest to cylindrowy sześciostrzałowiec, będący zarazem sprytną bronią i pięknym przedmiotem. Najcenniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek miałam.
Cóż innego mogłam wręczyć Killianowi, gdy podarował mi rzemienny naszyjnik z ręcznie rzeźbionym symbolem liczby π? Liczby bez końca. Kryje się w niej nieskończenie wiele możliwości, istnieje szansa na każde życie. Jeżeli przełożysz litery na cyfry, też się tam znajdą. Każda liczba mająca jakiekolwiek znaczenie – od dnia narodzin aż po dzień śmierci – i każde kiedykolwiek wypowiedziane słowo – również w PRZYSZŁOŚCI – istnieje w π.
„Kocham cię” to: 11+15+3+8+1+13+3+9+5=68
Albo jak mówi Killian:
Kocham = sześć liter.
Cię = trzy litery i ogonek.
6+3 +,=10
Dziesięć czyli Ten.
Noszę ten wisior na szyi, jest piękny i pożyteczny zarazem. Jeżeli coś mi zagrozi, wystarczy, że nacisnę symbol, a prześle informację o moim położeniu na kom Killiana, który w mgnieniu oka przybędzie na pomoc.
Pomożemy sobie nawzajem i spleciemy nasze przyszłe losy w przymierzu nie do złamania.
Co jednak, jeśli mimo to nie będę mogła dostać się do Miriady?
Zero! Znów pojawia się przeklęte zwątpienie, a za nim stado kolejnych niepewności: czy moje Światło go skrzywdzi? Czy zrani mnie jego ciemność? Nasze moce zyskają czy stracą na sile? Czy nasze przymierza z krainami zostaną unieważnione? Co się stanie, jeśli po wszystkim żadne z nas nie będzie mogło wrócić do domu?
Pierwsze Życie było próbą generalną, w końcu jednak kurtyna poszła w górę i musimy wystąpić przed żywą publicznością. Każde słowo, czyn, decyzja, wszystko to niesie konsekwencje. Nie ma powtórek. Nie ma szans na poprawienie tego, co się zepsuło.
Usłyszałam, że odwrócę bieg wojny. Jakoś, w jakiś sposób. Co, jeśli mój związek z Killianem przeważy szalę na korzyść MIRIADY?
Może powinnam się wycofać? Tyle że… przeciwko takiemu rozwiązaniu protestuje każda komórka mojego ciała. Obie krainy osiągnęły temperaturę wrzenia. Codziennie giną niewinne istoty. Coś się musi zmienić, i to szybko. To nasza szansa na pokój. JEDYNA szansa. Przecież pragnę ocalić Miriadę, tak jak zależy mi na uratowaniu Trojki. Nie powinnam przedkładać jednej krainy ponad drugą.
Spójrzmy prawdzie w oczy. Jeśli teraz się wycofam, wygra strach i WSZYSCY przegramy.
Nie podejmę decyzji w oparciu o gdybanie. Uczynię to co słuszne. Bo przecież ja sama, nikt inny, będę musiała żyć z poczuciem żalu.
Zwątpienie niech się wypcha.
Killian ściska moją dłoń.
– Coraz bardziej bledniesz, kochanie. Jeszcze możesz się wycofać. – Jego akcent, mieszanka irlandzkiego, szkockiego i sama nie wiem czego jeszcze, przebija coraz wyraźniej. Killian ma niski, chropawy głos, tak seksowny, że trudno się oprzeć. – Nie chcę cię do niczego zmuszać.
– No bo… Chciałabym móc porozmawiać z innymi mieszanymi parami. Na pewno nie jesteśmy pierwszymi kochankami z wrogich obozów. – Przetrząsnęliśmy całe krainy, a mimo to nie znaleźliśmy nikogo innego. Oznacza to, że ci inni osiągnęli mistrzostwo w ukrywaniu się albo… nie żyją.
Killian zastyga, jakby szykował się na przyjęcie potężnego ciosu.
– Możemy odłożyć ceremonię i kontynuować poszukiwania…
I wrócić do punktu wyjścia, zapewne gdy będzie już o wiele za późno.
– Nie, zróbmy to. Podzielę się z tobą swoim Światłem, a ty ze mną swą ciemnością. Przejdę przez Zasłonę Mroku. – Brama prowadząca do Miriady zamraża przekraczających ją Trojkan na Drugą Śmierć. Ale ja lada moment stanę się pół-Miriadką, więc może? Kto wie? Trzymajmy kciuki.
Killian nie wydaje się pocieszony.
– Jeżeli robisz to wyłącznie dla swojej matki…
Mama siedzi zamknięta w Norze, jest więźniem Miriady. Odnajdę ją i uwolnię, aby mogła przejść na stronę Trojki i wychować Jeremy’ego, mojego braciszka.
– Ona jest jednym z wielu powodów – odpowiadam.
Uspokaja się, ale tylko trochę.
– Masz dopiero siedemnaście lat. Możemy wrócić do tematu za kilka dekad. Co ty na to?
Dekad?!
Biorę głęboki wdech i wciągam znajomy, cudowny aromat torfu i wrzosu. Jego zapach, zapach Killiana Obmywa mnie kolejna fala spokoju, ciepła i słodyczy.
– Prawie osiemnaście. A ty dziewiętnaście. I co z tego? Żyliśmy, umarliśmy i znów żyjemy. Nie chcę odsuwać w czasie walki o to, co słuszne, i na pewno nie zamierzam dłużej czekać, byś w końcu naprawdę był mój.
– A jeśli później będziesz żałowała?
Jego akcent osiągnął taki poziom słodyczy, że stał się niczym gęsta, apetyczna melasa. To znaczy, że w Killianie szaleją emocje, a ja rozpływam się, w miarę jak rośnie temperatura mojej krwi.
– Jak mogłabym żałować cudu?
Unosi czarną brew. W jednym z jego niesamowitych oczu pojawia się błysk.
– Wyjaśnij.
– Istnieje co najmniej sto miliardów galaktyk, a w nich niezliczone ilości światów. Tylko w naszym Nieskończeniu są dwie duże krainy i dwie mniejsze, dziewięć planet w układzie słonecznym, sto dziewięćdziesiąt sześć krajów, siedem mórz, ponad siedemset wysp. Więc to, że się w tym wszystkim odnaleźliśmy, to cud.
Wybucha śmiechem.
– Chyba próbujesz mnie uwieść, mała. Z powodzeniem.
Ten chłopak. Ach, ten chłopak. To on uwodzi mnie. Moje serce, umysł, ciało. Kocham go.
Albo dobra, zapomnijmy o miłości. To bez znaczenia. I tak mu ufam. Wiele razy postąpił wbrew rozkazom Drugiego Króla tylko po to, by chronić mnie i moją rodzinę. Pomagał mi, choć kazano mu mnie krzywdzić.
– Z powodzeniem, ale za słabo, żebyś zrobił ostatni krok – próbuję naśladować jego zmysłowy bas. – Nie wierzę, że jeszcze muszę cię namawiać. Przecież to twój pomysł. Może powinnam zaczekać, aż przyklękniesz na kolanko i poprosisz, bym uczyniła ci ten zaszczyt i została twoją żoną.
Natychmiast opuszcza go dobry humor. Pojawia się napięcie.
– Nie będę cię błagał. Jako dziecko musiałem żebrać o resztki, żeby przeżyć, dlatego teraz prędzej umrę, niż…
– No już, już. – Przestaję się śmiać i delikatnie ujmuję jego twarz. Wzbiera we mnie czułość. Tak wielu rzeczy o nim nie wiem. Tak wiele pragnę się dowiedzieć. – Tylko żartowałam. Naprawdę.
Wzdycha drżąco, potem jego usta powoli układają się w uśmiech pełen obietnicy, a we mnie rozwijają się kosmyki gorąca. Jest piękny ponad wszelkie wyobrażenie, mimo że każdy wyrazisty rys jego twarzy jest dziełem okrucieństwa, tak jakby mieszkał w nim i oddychał ból. Patrzę na niego i mam ochotę go pocałować, przytulić i jednocześnie potrząsnąć nim.
– Przepraszam – mówi. – Wiesz, że będę się o ciebie troszczył do końca Wiecznego Życia, prawda?
I znów jestem zgubiona! Jeden uśmiech – i jeszcze głębiej się w nim zakochuję. Jedna chwila – i nie potrafię sobie wyobrazić nawet jednego dnia bez niego. Jedno zdanie – i jestem szczęśliwsza niż kiedykolwiek.
Staję na palcach i składam miękki pocałunek na jego ustach.
– A czy TY będziesz dbać o MNIE? Masz na sobie trojkańską zbroję. Szykujesz się do małżeństwa jak na pole bitwy? – Błysk w jego tęczówkach świadczy o tym, że Killian droczy się ze mną… ale ton jego głosu jest poważny.
Łapię za kołnierz czarnego kombinezonu i poprawiam go.
– Tylko żartowałem – zapewnia Killian, dotykając palcami mojej brody. – We wszystkim ci do twarzy. Nie potrafię sobie wyobrazić piękniejszej panny młodej. – Po czym dodaje chropawym głosem: – Bez niczego będzie ci jeszcze bardziej twarzowo…
Rumienię się.
Na jego oblicze powraca uśmiech, figlarny, pełen zdumienia i uwielbienia. Przesuwa kciukiem po moim policzku.
– Twoje oczy są jak telewizorki, w których wyświetlają się emocje.
Inni twierdzili, że NIE SPOSÓB we mnie czytać. No, ale Killian zna mnie lepiej niż większość ludzi, i mimo to mnie pragnie. Nie dlatego, że jestem Przewodnikiem, jakich niewiele, ale ponieważ jestem sobą. Tenley Lockwood, dziewczyną, której wiecznie udaje się coś schrzanić, lecz która wciąż się podnosi i walczy o to co słuszne.
– Dziś rodzi się nowa przyszłość – mówię. – Wrogowie stają się rodziną.
– Pierwszy krok na drodze ku zgodzie pomiędzy naszymi krainami.
Wiatr gwiżdże w jaskini, na zewnątrz sypie gęsty śnieg, a w środku strzelają płomienie ogniska. Mój wzrok pada na ścianę, na której znajdują się liczby 68 i 39, numeryczne odpowiedniki naszych imion.
Killian: 11+9+12+12+9+1+14=68
Ten: 20+5+14=39
68+39=107
Sonet CVII Williama Szekspira.

Ni strach mój własny, ni prorocze dusze
Wielkiego świata, rzeczy przyszłych wieszcze,
Mogą mi głosić, że pożegnać muszę
Mą wierną miłość, dzisiaj żywą jeszcze.
Ziemski nasz księżyc przebył czas zaćmienia,
Kpiąc mówi prorok o proroctwie swoim,
W pewność się wszelka niepewność przemienia,
Gałąź oliwna wiecznym lśni pokojem,
Miłość mą wielbią balsamiczne rosy
Chwili dzisiejszej; wbrew śmierci żyć dalej
Myślę w mym rymie ubogim; jej kosy
Cios niechże głuchych i niemych powali!
Ty w nim mieć będziesz monument tak trwały,
To spiże władców przy nim w proch skruszały.*

Czyli: władzy nad miłością nie ma ani czas, ani nawet śmierć.
Sieć marszczy się od fali aprobaty i spiętrza w przypływ pewności siebie. Postępuję SŁUSZNIE. Nasz plan się POWIEDZIE.

Walka o Wieczne Życie, miłość, przyjaźń i Światło. Czy ostateczne starcie przyniesie upragniony efekt? Jak potoczą się losy naszych bohaterów i uwaga ! Czy zakończenie okaże się spełnieniem naszych marzeń? I co z plagą półcienia ?!!?.

Jedno jest pewne, tak wartkiej akcji jeszcze nie było a w dodatku autorka zdeydowała się wprowadzić niezwykle charyzmatyczną grupę Opiekunów, którzy okazali się prawdziwymi mistrzami w swoim fachu. Nie chcę Wam zdradzać kim tak naprawdę są, ale możecie być pewni, że niesamowicie wzbogacą całą historię :)

Walka o dobro wszystkich krain pochłonie każdego, tego dobrego i złego, ale do kogo będzie należeć ostatnie zdanie? Czy zwaśnione światy dojdą do porozumienia? Czy Killian ponownie będzie sobą? Czy ten przetrwa swoje Drugie Życie?

Koniecznie musicie się dowiedzieć!

Cała seria przypadła mi do gustu. Lubię gdy w powieściach są krwawe wydarzenia przeplatane jakże ważną miłością. Lektura podejmuje bardzo ważny dla mnie temat- życia po śmierci- nad którym wielokrotnie się zastanawiam, a tutaj poznaje go w zupełnie nowej odsłonie.

Everlife to ostatni to serii. Pierwszy tom zrobił na mnie dobre wrażenie, chociaż widziałam w nim sporo braków. Nie sięgnęłam po drugi tom i teraz nie potrafię sobie tego wybaczyć, bo trzeci tom jest genialny. Zaczęłam czytać... i świat Trojki i Miriady tak mnie pochłonął..., że nawet nie wiedziałam, kiedy skończyłam czytać. Zakochałam się w Ten, w Kilianie, w całej fabule... Autorka stworzyła niesamowitych bohaterów i przepiękną historię walki dobra ze złem, a w tym cudowną miłość. Jedyne co pozostaje mi zrobić to uzupełnić tę historię tomem drugim.

"Everlife" to lekka i przyjemna młodzieżówka. Oprócz oryginalnej fabuły, nie  wyróżnia się niczym wyjątkowym, ale nada się w sam raz, kiedy zechcemy spędzić parę godzin w świetnej atmosferze. 

Reasumując stwierdzam, że ta trylogia warta jest uwagi, waszego czasu. Może nie każdy tom jest doskonały, ale z pewnością odciągnie Was od rzeczywistości, jaka was otacza. Przeniesie was do świata, gdzie są inne zmartwienia i nie są to wasze, a bohaterów, o których czytacie. Styl, jakim posługuje się pisarka jest na tyle przyjemny i lekki, że nie mamy problemów z czytaniem, a wręcz płyniemy przez nią zdecydowanie zbyt szybko. Ja osobiście uważam, że jest to jedna z tych lektur, o których warto pamiętać. Mimo, iż jest to fantastyka. Ale posiada i wartości, o których nie mówi się wprost, ale jednak oraz odczuwamy wszystko to, co czują bohaterowie. Jak dla mnie są to dwie najważniejsze rzeczy, które w książce powinny być. Może nie ma totalnej fascynacji, ale ciekawość była na wysokim poziomie, naprawdę.
Polecam tę serię każdemu z osobna. Myślę, że gdy tylko sięgniecie to nie pożałujecie. Ja nie żałuję. Ja chciałabym więcej!

Powyższa seria autorki potwierdza, że ma ona w rękawie wiele talentów do wykorzystania, a czołowym z nich jest nieograniczona wyobraźnia. W jej rękach nawet cukierkowy romans wydaje się najlepszą romantyczną historią, a rebelia i wojna rozgrywką na śmierć i życie. Kraina Trojki i Mriady to kolorowe, nieograniczone światy w których wszystko jest możliwe a niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku. Jak zatem zakończą się losy Ten? Czy osiągnie swój cel? "Everlife" to doskonałe zamknięcie serii, którą koniecznie powinien poznać każdy fan dobrych powieści młodzieżowych.

Everlife. Wieczne życie ma wiele wad, jednak nadal uważam, że to ciekawa książka dla młodzieży. Może nieco rozwleczona, ale idealnie nadająca się na niezobowiązujące czytadło na jedno popołudnie. Jeżeli nie znacie jeszcze tej trylogii, a interesuje was temat życia po śmierci, który został przedstawiony tutaj całkiem przyzwoicie to polecam zainteresować się Firstlife, a potem również kolejnymi tomami.  

Przyznaję się zupełnie szczerze, że nie od razu ta trylogia mi się spodobała. Pamiętam, że po przeczytaniu pierwszej części miałam dość mieszane uczucia. Niemniej jednak należy docenić to, że główna bohaterka tak wspaniale rozwija się w trakcie tej trylogii. Dzięki temu każda kolejna powieść z serii staje się lepsza, pełniejsza. Aż osiąga to swój punkt kulminacyjny w tomie ostatnim. Być może dla tych, którzy od książki oczekują trzech zwrotów akcji na każde dwie strony – będzie to lektura mało porywająca. Dla mnie natomiast ważniejsze jest właśnie kreowanie bohaterów. A szczególnie ich zmiana, rozwój podczas rozwoju wydarzeń. Seria „Everlife”, ze szczególnym uwzględnieniem ostatniego tomu, spełnia moje wymagania pod tym względem w zupełności. Polecam przeczytanie całej serii choćby ze względu na odkrycie, że zwycięstwo nie koniecznie musi oznaczać totalne zniszczenie przeciwnika, a bycie dobrą osobą zależy tylko i wyłącznie od obranej przez nas samych drogi.

Podsumowując, trzeci tom serii „Everlife” to powieść fantastyczna z dominującym wątkiem romantycznym, który napędza całą fabułę i ma ogromny wpływ na decyzje oraz zachowanie głównych bohaterów. Pod względem budowy to raczej typowy romans paranormalny skierowany przede wszystkim do starszych nastolatków, w którym pojawiają się charakterystyczne dla tego gatunku motywy. Pisarka tworząc serię – a zwłaszcza ostatni tom – mocno inspirowała się wątkami biblijnymi, które bardzo fajnie zostały wplecione w fabułę. Cała seria przypadła mi do gustu. Choć już dawno nie jestem nastolatką, lektura poszczególnych tomów dostarczyła mi niemałej przyjemności.  

Skupiłam się na minusach, ale nadal uważam, że seria «Everlife» jest całkiem dobra i to przyjemne czytadło, takie guilty pleasure, na które można sobie pozwolić od czasu do czasu. Najmocniejszym elementem jest to, że autorka wykorzystała swoją wiarę, aby stworzyć alternatywne krainy, do których dusze trafiają po śmierci ciała. Właśnie za Trojkę i Miriadę pokochałam te książki. Lubię też głównych bohaterów: Ten, Killiana i Archera, mimo że momentami mają swoje odchyły. Trylogia ma sporo wad, ale ostatecznie moim zdaniem nie są aż tak ważne, bo mimo wszystko naprawdę przyjemnie spędziłam czas z tą historią.

Werdykt: TO READ

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ