Powieść historyczna
Sisi. Cesarzowa mimo woli
KUP TERAZ

Sisi. Cesarzowa mimo woli

brak opinii
Liczba stron: 368
ISBN: 9788327617026
Premiera: 2015-09-09

1853, Wiedeń

Po abdykacji Ferdynanda Habsburga w 1848 roku na cesarskim tronie zasiada osiemnastoletni Franciszek Józef. Jest zaręczony z bawarską księżniczką Heleną. Jednak kiedy w 1853 roku narzeczona przybywa na wiedeński dwór, młody cesarz zakochuje się od pierwszego wejrzenia w jej siostrze Sisi, i to ją prosi o rękę.

Młodziutka cesarzowa pławi się w luksusie, ale jej niekonwencjonalne zachowanie nieustannie zderza się z dworską etykietą. Nie ma przyjaciół, otaczają ją intryganci, a matka cesarza na każdym kroku okazuje jej niechęć.

Ale dzięki swej wytrwałości, niezwykłej inteligencji i wrażliwości Sisi podbije serca swych poddanych i znacząco wpłynie na bieg historii.

 

Fascynująca opowieść o Sisi - księżniczce Bawarii, królowej Węgier i cesarzowej Austrii, jednej z najbardziej wpływowych i charyzmatycznych kobiet wszechczasów.

Allison Pataki

Allison Pataki to amerykańska dziennikarka i autorka powieści historycznych. Pochodzi z Nowego Jorku. Regularnie publikuje w Huffington Post i FoxNews.pl. Jej debiutancka powieść, do napisania której zainspirowały ją wydarzenia Wojny o Niepodległość Stanów Zjednoczonych, stała się bestsellerem na liście New York Timesa.

Skorzystała z tej chwili, by uważniej przyjrzeć się otoczeniu. Jak już zauważyła wcześniej, po obu stronach Zofii siedzieli mężczyźni. Gdy weszły do sali, obydwaj się podnieśli. Starszy miał śnieżnobiałą perukę i srebrzystoszary jedwabny strój. Sisi zgadywała, że to jakiś minister. Mężczyzna po drugiej stronie Zofii nosił mundur. Zapewne pełnił funkcję  doradcy wojskowego, choć wyglądał młodo. Był szczupły i całkiem przystojny, z jasnoniebieskimi oczami, kasztanoworudymi, nieco falującymi włosami i cienkim wąsikiem. Jego biało-czerwony mundur lamowany złotą nicią przykuwał wzrok. Gdy młodzieniec napotkał jej spojrzenie, Sisi poczuła na policzkach gorący rumieniec i szybko odwróciła oczy. Pomyślała, że będzie musiała się bardzo pilnować na dworze, pośród tylu przystojnych mężczyzn. Nie mogła pozwolić, by adiutant ciotki Zofii czy ktokolwiek inny rozpraszał jej uwagę. Musiała się skupić na Helenie, pomóc jej zająć miejsce u boku cesarza.

Siostry wreszcie odsunęły się od siebie i Sisi zauważyła, że obydwie miały łzy na policzkach, choć Zofia szybko otarła swoje i znów usiadła za stołem.

– Przesuń się, Ludwiko, bo chcę zobaczyć twoje piękne córki.

Jej chłód nieco już stopniał, ale poważna twarz wciąż miała surowy wyraz.

– Naturalnie, Zofio. To jest…

– No, no, a zatem już uznałaś, że możesz pominąć mój tytuł. – Arcyksiężna przechyliła głowę na bok i wydęła usta, patrząc na młodszą siostrę zagadkowo. – Poczułaś się już tak swobodnie?

– Och – odchrząknęła Ludwika. – Czy... czy mam cię nazywać...

– Tylko się z tobą drażnię. – Zofia machnęła ręką, jakby odganiała muchę. – To był żart.

Ale Sisi zastanawiała się, czy to naprawdę był żart.

– Odsuń się, Ludwiko.

– Oczywiście. – Ludwika cofnęła się. Przypominała w tej chwili nerwową klacz, która nie jest pewna, czego chce od niej instruktor i obawia się uderzenia batem. Wzrok ciotki Zofii po raz pierwszy zatrzymał się na siostrzenicach.

– Ludwiko – przymrużyła oczy. – Dlaczego one są ubrane na czarno?

Gdyby Sisi nie przypatrywała się ciotce tak uważnie, zapewne nie zauważyłaby tego, co zaszło w następnej chwili. Oczy Zofii pobiegły w stronę młodego oficera, jakby chciała go o coś zapytać. Była to komunikacja bez słów. Potem znów spojrzała na Ludwikę, a jej spojrzenie stało się chłodne i badawcze.

– Dlaczego nie przebrałyście się z tej okropnej czerni? – zapytała, krzyżując ramiona na piersiach.

– Miałyśmy taki zamiar, Zofio, mówię szczerze. Ale…

– Mogłyście się przebrać na drodze.

– Chciałyśmy tak uczynić, Zofio, ale powóz z naszymi bagażami pojechał wcześniej.

– Trzeba było to lepiej zaplanować.

– A kiedy dotarłyśmy tutaj, natychmiast wprowadzono nas do środka.

– Powinnyście się lepiej przygotować na takie spotkanie.

Ku zdumieniu Sisi matka zamilkła. W końcu Zofia westchnęła.

– Na szczęście mają młodość i zdrowie na swoją obronę – powiedziała Zofia o siostrzenicach, tak jakby ich tu nie było. – Pozwól, że zgadnę. Ta piękność to starsza, Helena. Widzę wyraźne rodzinne podobieństwo.

– Nie, Zofio. To moja młodsza córka, Sisi... to znaczy Elżbieta – wyjaśniła Ludwika. Stanęła przed Sisi i położyła dłoń na ramieniu Heleny. – To jest nasza Helena. Nasza słodka, miła, posłuszna Helena. Moja najstarsza córka.

– Och. – Zofia przeniosła wzrok z Sisi na Helenę i umilkła na chwilę. – Och, to jest Helena – powtórzyła takim tonem, jakby miała nadzieję, że się myli, a gdy Ludwika skinęła głową, westchnęła z rozczarowaniem. – Daję słowo, nie odgadłabym. Tak dawno was nie widziałam, dziewczęta. – Przyglądała się Helenie bez śladu skrępowania, jakby patrzyła na konia, którego zamierzała kupić do cesarskich stajni. – Ale wydajesz się młodsza od tej drugiej.

Ludwika przestąpiła z nogi na nogę, układając w głowie jakieś zdanie o delikatnej kobiecej figurze. Helena i Sisi spuściły wzrok i wpatrzyły się w rąbki swoich czarnych sukni.

– Jaka jest różnica wieku między nimi? – zapytała Zofia.

– Elżbieta ma dopiero piętnaście lat, Helena właśnie skończyła osiemnaście. To doskonały wiek do małżeństwa.

– Doprawdy? – Zofia nie wydawała się przekonana. Przechyliła głowę na bok. – Wciąż ma dziecięcą figurę. Nie wygląda na osiemnaście lat.

Ludwika wzruszyła ramionami z grzecznym uśmiechem.

– Zapewniam cię, że ma tyle. W końcu ja wiem najlepiej.

– A ile ma ta druga?

– Elżbieta za kilka miesięcy skończy szesnaście.

– Ach, to jeszcze dziecko. – Po długiej chwili milczenia Zofia podjęła: – Masz, zdaje się, jeszcze kilkoro młodszych dzieci?

– Tak. Dziewczęta mają brata Karola, spadkobiercę księstwa, a także czwórkę młodszego rodzeństwa, trzy dziewczynki i chłopca. Wszyscy zostali w domu ze swoim ojcem.

– Tyle dziewcząt do wydania za mąż – westchnęła Zofia, wciąż przypatrując się Helenie spod przymrużonych powiek. – Ale, naturalnie, jeśli najstarsza wejdzie do rodziny Habsburgów, to nie będziesz się skarżyć na brak kandydatów do ręki pozostałych.

Ludwika skinęła głową.

– Z pewnością masz rację.

– Czy ona będzie płodna? Jest chuda jak patyk.

Ludwika zaśmiała się krótko i nerwowo. Sisi wyczuła jej irytację.

– Ależ, Zofio. Ja nigdy nie miałam problemów z płodnością i moje córki też ich nie będą miały.

Sisi znów pochwyciła spojrzenie młodzieńca o kasztanowych włosach i wbrew sobie musiała się uśmiechnąć. Odpowiedział jej uśmiechem. Szybko spuściła oczy z nadzieją, że nikt nie zauważył tej milczącej komunikacji. Policzki znów oblały się rumieńcem i poczuła gorąco w całym ciele.

– Miejmy taką nadzieję. Ale nie podoba mi się ta czerń, Ludwiko. Nie pasuje do niej. – Ton Zofii był płaski, bez śladu entuzjazmu.

– Próbowałam ci to wyjaśnić, Zofio. Nie miałyśmy jeszcze czasu przebrać się z żałobnych sukien – wycedziła Ludwika przez sztywno zaciśnięte usta. – Mam nadzieję, że szybko znajdziemy nasze kufry.

Arcyksiężna skinęła głową.

– Podejdź bliżej, dziewczyno. – Podniosła rękę, która dotychczas spoczywała na futrze pieska i przywołała Helenę, która posłusznie podeszła. Sisi na chwilę oderwała od niej wzrok i zerknęła na młodego żołnierza. Wciąż na nią patrzył. Tym razem wymiana spojrzeń trwała odrobinę za długo. W końcu Sisi zmusiła się, by znowu przenieść wzrok na siostrę.

– Powiedz mi zatem, siostrzenico, jak wam minęła podróż? – Czekając na odpowiedź, Zofia powiodła wzrokiem po całej postaci Heleny, jakby szukała odpowiedzi na dręczące ją pytania. Czy naprawdę będzie płodna? Czy zadowoli jej syna? I z pewnością, skoro jest tak drobna i potulna, nie ma potrzeby martwić się o jej niewinność?

Pod naporem tej wzrokowej inkwizycji Helena wyraźnie się skurczyła.

– Zadałam ci pytanie. Jak ci minęła podróż, siostrzenico?

Helena wbiła wzrok w podłogę i nerwowo przygryzła usta. Sisi wielokrotnie powtarzała jej, że musi zerwać z tym nawykiem, zanim zostanie oficjalnie przedstawiona na wiedeńskim dworze.

– Heleno, ciotka Zofia zadała ci pytanie. – Ludwika szturchnęła córkę, ale ta wciąż nie potrafiła się zdobyć na żadną odpowiedź.

– Nerwy? – zaśmiała się Zofia.

– Chyba tak. – Uśmiech Ludwiki nie sięgał oczu. – Helena jest bardzo bystra. Zadziwia wszystkich swoich nauczycieli. Może jest nieco zbyt poważna, ale sztuki konwersacji zawsze można się nauczyć. Poza tym, rzecz jasna, ten dwór jest znacznie bardziej imponujący niż nasze księstwo bawarskie. Potrzebuje trochę czasu, żeby poczuć się tu swobodnie.

– Ha, to jeszcze nic. To tylko letnie uzdrowisko. Poczekaj, aż wrócimy do Wiednia. – Zofia znów zaczęła głaskać pieska. Pierścionki na palcach wplątywały się w futro. – Pamiętam, jak ja sama po raz pierwszy pojawiłam się na dworze. Nie pozwoliłam sobie na okazanie zdenerwowania. Heleno, czy wiesz, że z urodzenia jestem Bawarką, tak jak twoja matka?

– Tak, Wasza Wysokość. – Helena skinęła głową i Sisi odetchnęła z ulgą. Przynajmniej tyle udało się wydobyć z siostry.

– Powiedz mi, Heleno, jak ci się podoba Austria w porównaniu do Bawarii? – Gdy Helena znów nie odpowiedziała, Zofia mówiła dalej. – Ja na przykład nigdy w życiu nie chciałabym wrócić do tej zimnej, ciemnej krainy. Z pewnością piękno naszych Alp i rozległe widoki w Austrii są przyjemną odmianą po waszych sosnowych lasach, czyż nie?

Między siedzącą za stołem kobietą a trójką gości zapanowało milczenie. W pomieszczeniu słychać było tylko pochrapywanie pieska na kolanach arcyksiężnej. Młody oficer, który wciąż stał, odchrząknął.

Zofia napiła się herbaty i spróbowała jeszcze raz.

– Co masz do powiedzenia na ten temat, Heleno? Czy uważasz, że Austria jest piękna?

Mów, miała ochotę krzyknąć Sisi. Zerknęła z ukosa na siostrę, ale ta wciąż przygryzała dolną wargę, równie niema jak gwardziści stojący przy wszystkich drzwiach.

Zofia uniosła wysoko brwi.

– Czy twój język również był w tym zagubionym kufrze z sukniami?

Helena zachowywała się okropnie. Sisi zerknęła szybko na matkę. Na twarzy Ludwiki malował się grymas. Zacisnęła dłonie na czarnych fałdach spódnicy i nie potrafiła znaleźć żadnych słów, by przerwać tę upokarzającą scenę. Podobnie jak robiła to wiele razy wcześniej, Sisi instynktownie wysunęła się naprzód i stanęła obok siostry.

– Prawdę mówiąc, Wasza Wysokość, moja siostra była tak zauroczona alpejskimi krajobrazami, że zupełnie ją to wyczerpało. – Skłoniła się nisko przed ciotką, zdążyła jednak zauważyć, że młody oficer wyprostował się i utkwił w niej spojrzenie. Z trudem powstrzymywała się, by nie patrzeć w jego stronę. – Helena przez całą drogę mówiła o tym, jak piękny jest jej nowy kraj. Mama i ja miałyśmy wrażenie, że zapomniała już o swoich bawarskich korzeniach i nie może się doczekać chwili, kiedy będzie mogła nazwać Austrię swoją nową ojczyzną.

– Czy to prawda? – Zofia popatrzyła na młodszą siostrzenicę, nie przestając głaskać pieska. – Twoja siostra tak wiele o tym mówiła? Nie mogę w to uwierzyć.

– Cóż, trudno jest zachować powściągliwość na widok austriackich widoków.

Wszystkie trzy poczuły ulgę, gdy na ustach Zofii pojawił się cień uśmiechu.

– A jak tobie się tutaj podoba, siostrzenico Elżbieto?

– Tu jest niewyobrażalnie pięknie – odpowiedziała Sisi szczerze. – Sądzę, że nie ma wspanialszego życia niż życie austriackiego pasterza kóz.

Teraz Zofia wybuchnęła głośnym śmiechem, który rozproszył napięcie, jak burza rozprasza letni upał.

– Mój Boże, Ludwiko, z pewnością tej drugiej z twoich córek nie brakuje charakteru! Mała księżniczka, która pragnie być pasterzem kóz. Nigdy o czymś podobnym nie słyszałam. – Zwróciła się w stronę młodego oficera i wymienili uśmieszki. Sisi również napotkała jego spojrzenie i zarumieniła się po raz kolejny. Wpatrywał się w nią tak intensywnie, jakby czegoś od niej chciał.

– Usiądź wreszcie, Ludie. Pewnie chętnie się czegoś napijesz. Dziewczęta też. Przynieście herbatę. – Pomachała ręką i do stołu natychmiast podeszło trzech służących, którzy pomogli im zająć miejsca i napełnili porcelanowe filiżanki malowane w delikatny wzór winorośli parującą herbatą. Siwowłosa kobieta o ściągniętej twarzy wciąż stała nieruchomo w kącie. Wyglądała jak posąg, tyko lekkie poruszenie piersi przy oddechu świadczyło o tym, że jest żywa.

– Powiedz, Elżbieto, w jaki sposób los austriackiego pasterza kóz może być lepszy od losu austriackiego cesarza? – Zdawało się, że Zofia zupełnie zapomniała o Helenie. Teraz zwracała się tylko do młodszej siostrzenicy.

– Oczywiście moja ciotka wie, że nie ma losu lepszego niż los austriackiego cesarza. – Sisi popatrzyła z utęsknieniem na herbatniki leżące na stole, zastanawiając się, czy powinna zaczekać na zaproszenie arcyksiężnej. – Ale ja nigdy nie próbowałabym nawet sobie wyobrażać, jak może wyglądać takie życie, bo ta rola należy tylko do boskiego wybrańca, do mojego kuzyna Franciszka Józefa, i my, prości ludzie, nie możemy mieć o tym żadnego pojęcia.

– Nie jesteś prostą dziewczyną. Jesteś córką księcia. – Zofia podniosła do ust cytrynowe ciasteczko, ale nie poprosiła, by się częstowały. Ludwika powoli sączyła herbatę. Helena siedziała zupełnie nieruchomo.

– To prawda, ale przy cesarzu Franciszku Józefie wszyscy jesteśmy prostymi ludźmi. – Sisi znów skłoniła głowę i pokornie spuściła wzrok na kolana.

– Tak – potwierdziła Zofia. Okruch cytrynowego ciastka przykleił się jej do brody. To łatwe, pomyślała Sisi. Ta kobieta chce tylko słyszeć komplementy o sobie, swoim kraju, a przede wszystkim o swoim synu.

– Ona szybko myśli – powiedziała Zofia do starszego ministra w szarościach, a potem, zupełnie jakby siostrzenic przy tym nie było, zwróciła się do młodszej siostry. – Ludwiko, jaka szkoda, że to nie Elżbieta jest twoją najstarszą, bo jej wygląd i charakter o wiele bardziej pasują do korony.

Sisi skrzywiła się boleśnie i nie odważyła się podnieść wzroku w obawie, że ciotka zauważy jej grymas. Jak śmiała w ten sposób obrażać Helenę?

– To miło z twojej strony, że mówisz komplementy Elżbiecie, Zofio – wycedziła Ludwika przez zaciśnięte zęby, chociaż Sisi jeszcze nigdy nie słyszała u niej tak pokornego tonu. – Elżbieta jest bardzo żywa, ale pod względem wykształcenia nie może się równać z Heleną. Elżbieta obiecała dołożyć wszystkich sił, by pomóc siostrze w przygotowaniach do tej szlachetnej roli, jaką ją zaszczyciłaś.

– Czy to prawda? – Zofia przeniosła spojrzenie z jednej siostrzenicy na drugą, jakby porównywała ze sobą dwie bele jedwabiu. Jej wzrok, podobnie jak spojrzenie błękitnych oczu siedzącego obok oficera, zatrzymał się na Sisi. W końcu westchnęła z rezygnacją i zwróciła się do dziewczyny, którą sama przeznaczyła synowi. – Heleno, przyznaję, że wasza podróż była męcząca, ale proszę, zrzuć te ponure szaty. Bardzo dobrze by ci zrobiła odrobina różu na policzkach i może jakiś uśmiech od czasu do czasu. I na miłość boską, przestań przygryzać tę nieszczęsną wargę, bo całkiem ją sobie odgryziesz. Przyjechałaś tutaj na zaręczyny, a nie na pogrzeb!

Ludwika pochyliła się nad stołem, w jej głosie pojawił się błagalny ton.

– Zamierzamy jak najszybciej odnaleźć nasze kufry i przebrać się, kiedy tylko zechcesz nam na to pozwolić, siostro. Bardzo chciałabym to zrobić, zanim spotkamy się z cesarzem.

– Z cesarzem? – Zofia uśmiechnęła się, ściskając ciasteczko w wyciągniętych palcach. – Cóż, obawiam się, że na to już za późno. Cesarz jest tutaj. – Obróciła głowę w lewo, wskazując na młodego oficera, tego samego, którego Sisi uznała za wojskowego doradcę.

– Wasza Wysokość – westchnęła Ludwika. Zerwała się z krzesła i pochyliła w niskim ukłonie, a potem szepnęła ledwie słyszalnie, wbijając wzrok w ziemię: – Przyjmij moje najszczersze przeprosiny. Nie miałam pojęcia. Tak bardzo dorosłeś i się zmieniłeś, że zupełnie cię nie poznałam.

A zatem ten młody człowiek w wojskowym mundurze był cesarzem, gospodarzem i właścicielem tego pałacu, a także narzeczonym Heleny? Sisi przypomniała sobie młodego chłopca o delikatnych rysach twarzy i włosach koloru cynamonu i zakręciło jej się w głowie. Była pewna, że zdziwienie odbija się na twarzy, ale opanowała się szybko i podobnie jak matka, ona również podniosła się z krzesła i dygnęła. Obok niej Helena zachwiała się na nogach, jakby miała zemdleć.

Młody człowiek uśmiechnął się do nich i odezwał po raz pierwszy.

– Nie ma potrzeby przepraszać, ciociu Ludwiko. – Jego niebieskie oczy, łagodniejsze niż oczy matki, przesunęły się po nich wszystkich. – Proszę, wstańcie. Jesteście moją rodziną, a nie poddanymi.

– Ależ, Zofio, nie przedstawiłaś nas jeszcze – powiedziała Ludwika, patrząc na siostrę z oszołomieniem.

– Lubimy się tak czasem zabawić. Dzięki temu Franciszek może spokojnie poobserwować. Zwykle to jest niemożliwe, bo wszyscy patrzą na niego.

– Bardzo mi wstyd, że moje córki i ja nie okazałyśmy należytego szacunku. – W tonie Ludwiki pojawiła się odrobina irytacji. – W obecności cesarza należy okazać stosowną pokorę.

– Nic się nie stało – powiedział Franciszek swobodnie. – Od czasu do czasu lubię być nierozpoznany. Mogę wtedy obserwować, a sam nie jestem obserwowany. – Przeniósł wzrok z ciotki na Sisi. Jego niebieskie oczy przypominały bezchmurne niebo. – Proszę, wstańcie. Nie mogę pozwolić, żebyście klęczały przede mną po tej męczącej podróży, którą przedsięwzięłyście na moją prośbę.

– Mój Boże, Franciszku – Ludwika rozpromieniła się i znów usiadła – jesteś bardzo przystojnym cesarzem.

Franciszek zdumiał ją, ujmując jej ręce w swoje.

– Ciociu Ludie, jakże się cieszę, że cię widzę. Witaj w Austrii. Nie mogę się już doczekać, żeby poznać twoje córki.

Miał się ożenić z Heleną, ale gdy to mówił, jego oczy zatrzymały się na twarzy Sisi.

 

''Sisi. Cesarzowa mimo woli'' to cudowna powieść obyczajowa ze świetnie nakreślonym tłem historycznym. Czyta się ją z wypiekami na twarzy, kibicując Sisi, by w końcu stała się naprawdę szczęśliwa. Czy w końcu się to uda? Jeśli jesteście zainteresowani, sięgnijcie po tę powieść.

Dzięki fabularyzacji historii Sisi, książka jest pełna dialogów, ale też sytuacji, które zapewne nigdy nie miały miejsca. Za to doskonale oddaje charaktery postaci oraz wielką samotność cesarzowej w tłumie i w małżeństwie. Zachęcam do przeczytania szczególnie te osoby, które nie lubią historii. Tu polityka, daty, wojny, tło historyczne – wszystko jest na drugim miejscu. Na pierwszym jest przede wszystkim historia kobiety – jednej z najbardziej nieszczęśliwych na świecie.

Uważam, że autorka bardzo dobrze poradziła sobie z tematem, który zapewne zainteresują sporą część odbiorców. Opowieść snuje się bardzo realnie, dzięki czemu chyba każdy doskonale może się wczuć w omawiane czasy. Poczuć skrawek historii, na której znaczący wpływ miała ta niepozorna cesarzowa.
Pozostaje pytanie, dla kogo powyższa książka? Wydaje mi się, że dla każdego. Nie tylko pasjonatów historii, ale również lubiących opowieści o miłości, osadzonej  w dalszej przeszłości. 

Ze swojej strony dodam jeszcze, że książkę czyta się naprawdę szybko, jest bardzo wciągająca, nie można się nudzić. Szczerze polecam.

Film, który oglądałam ładnych kilkanaście lat temu był ciekawy lecz to co otrzymałam w tej książce pobiło go w stu procentach. Historia Sisi na długo zagości w mej pamięci. To co otrzymałam w tej lekturze miło mnie zaskoczyło, dlatego po przeczytaniu lektury jestem w zupełności zadowolona. Polecam ją przede wszystkim wielbicielom gatunku oraz osobom, które lubią powieści z romansem historycznym w tle. Pozycja godna polecenia.

Nie mogłam wybrać sobie lepszej książki do zabrana w podróż! Czytało się ją łatwo i nadzwyczaj szybko. Allison Pataki dobrze wypośrodkowała ilość opisów i dialogów, stworzyła wartką akcję. Do tego bardzo barwnie i ciekawie opisała to, co mogła czuć przyszła cesarzowa, a potem - królowa. Dzięki niej zwykły suchy fakt historyczny nabrał kolorów i drugiego życia - kibicujemy Sisi przez większość lat jej życia. 

Historia jest bardzo ciekawa, obfitująca w wydarzenia historyczne, których nie wypada zdradzać przed jej lekturą. Znasz film? Nie przejmuj się. Jeśli tylko ci się podobał, koniecznie sięgnij po książkę. Możesz znać bieg wydarzeń, jednak ich sposób przedstawienia w powieści da ci sporo dodatkowych informacji. Przede wszystkim subiektywizm. Tutaj akcję poznajemy wyłącznie z perspektywy Sisi. Siedzimy jej w głowie. Znamy jej najskrytsze myśli, obawy i pragnienia. Dzięki temu zabiegowi akcja nabiera rumieńców. 

Sisi. Cesarzowa mimo woli to powieść o walce o własne „ja”, o przełamywaniu barier, o wielkiej miłości i tęsknocie. Aż trudno uwierzyć, że to powieść historyczna, ale nieważne kim jesteśmy, czy królową, czy zwykłym, szarym człowiekiem. Życie nie oszczędza żadnego z nas, a los rzuca kolejne kłody pod nogi.
Żona Franciszka Józefa uważana jest za jedną z najbardziej wpływowych i charyzmatycznych kobiet wszechczasów, i tak też przedstawia ją w swej powieści Alisson Pataki. Autorce udało się w subtelny sposób uchwycić czar i gracje, jaką odznaczała się piękna Elżbieta. (...) Sisi. Cesarzowa mimo woli to nie tylko powieść historyczna, to zdecydowanie coś więcej. Polecam każdemu, bo to co znajduje się w środku jest ponadczasowe !

Choć zazwyczaj nie czytam książek historycznych, uważam, że ,,Sisi. Cesarzowa mimo woli" to pozycja, z którą warto się zapoznać. To opowieść o dorastaniu tytułowej bohaterki do roli matki, żony, cesarzowej. Szczerze mówiąc, nie pogniewałabym się, gdyby w przyszłości wyszła dalsza część losów Elżbiety i Franciszka. Zapoznałabym się z nią z przyjemnością. Jeżeli więc i Was interesuje ta historia, a może niedokładnie pamiętacie jej szczegóły, koniecznie sięgnijcie po tę publikację. Nie powinniście być zawiedzeni.

Polecam, bo to naprawdę dobra książka. Dialogi są poprawne, zaś emocje które wywołują intensywne.

Dla mnie osobiście „Sisi. Cesarzowa mimo woli” to prawdziwa perełka. Ujmuje niesamowitym XIX-wiecznym klimatem, aż chciałoby się założyć ozdobną, piękną suknię i chociaż na chwilę przenieść się do tych urokliwych, ale ciężkich zarazem czasów. Powieść wywołuje multum różnych emocji, wzbudza sympatię w stosunku do wszystkich postaci, nawet tych negatywnych. Przybliża życie słynnej księżniczki Sisi, chociaż z drobnymi kłamstewkami i zmyślonym zakończeniem. Pataki stworzyła naprawdę ujmującą historię, niebanalną, piękną, emocjonującą… To po prostu trzeba przeczytać.

Przez dłuższą chwilę żyłam w cudownym austryjackim świecie, pełnym bali, spotkań, politycznych zatargów i wojen. Jestem pod dużym wrażeniem talentu autorki, do przenoszenia czytelnika w zupełnie inny, namacalny, historyczny świat, który pochłania w pełni i nie daje o sobie zapomnieć. Sisi stała się moją bratnią duszą, co też mogę powiedzieć o jej partnerze(którego imienia nie zdradzę). Nawet jeśli nie lubicie powieści historycznych, to i tak polecam wam sięgnąć po Sisi, nie jest to zwykła książka oparta na faktach, to realistyczna piękna historia opowiadająca losy cesarzowej, która uważana za bóstwo, miała swoje własne demony. Kłaniam się i proszę o więcej, jestem oczarowana.

Autorka kładzie w powieści nacisk przede wszystkim na warstwę psychologiczną postaci. Sprawnie konstruuje dialogi i dość plastycznie opisuje ówczesne tło historyczne i obyczajowe, co powoduje, że całość dobrze się czyta.

Komu polecam powieść Pataki? Na pewno miłośnikom romansów i powieści historycznych. Osoby zafascynowane postacią cesarzowej też mogą sięgnąć po tę publikację, choćby po to, by przekonać się jak autorka przedstawiła historię Sisi i na jaką postać ją wykreowała.

Napisz swoją opinię i oceń książkę

Przedstaw się



Twoja ocena


WYŚLIJ